<

panowie stworzenia, psia ich mać?

24 miesiąca płonącego listowia, 2007; 16:29:54

Njus może i nie jest pierwszej świeżości. Elwinga trafila na niego przy dzisiejszym przeglądzie prasy. Znalazła TUTAJ – znow w internetowym wydaniu Wyborczej, tym razem ogólopolskim.

Sześciu turystów zabiło młodego niedźwiadka w Dolinie Chochołowskiej. Najpierw poczęstowali go kanapkami, a następnie obrzucili kamieniami i wrzucili do potoku. Grożą im zarzuty prokuratorskie.

I dobrze że grożą. Natomiast przyczyn postępku owych turystów, czy może lepiej powiedzieć „turystów” Elwinga dociec nie potrafi. Chcieli poczuć się wielkimi myśliwymi? Łowcami? Dowieść swojego wielkiego męstwa, mordując bez potrzeby niedźwiedziego podrostka? Ani wizja lokalna, ani obdukcja teoretycznie poszkodowanych, a praktycznie morderców, nie wskazuje na niedźwiedzi atak. Więc o co w tym chodzi?

Czytaj dalej...



koniec jabola?

22 miesiąca płonącego listowia, 2007; 12:46:45

Z porannego przeglądu internetowej prasy. Znalezione w piśmie Laif.

Wstępniak mówi:

Za sprawą Unii Europejskiej wina owocowe takie jak: "Kwiat Jabłoni", "Kniaziowskie", "Mazowieckie" czy po prostu wino o nazwie "Wino" mogą niebawem zniknąć ze sklepowych półek w Polsce. Tymczasem Anglicy mają swojego cidera, któremu nic nie zagraża. Po prostu nie upierają się, że to wino.

I wprawdzie Elwinga osłabła, ujrzawszy redakcyjną niedoróbkę - wszak na ów wzmiankowany cider jest polska nazwa, w języku od dawna zadomowiona - cydr (pomijając już zaskakującą odmianę rzeczownika pospolitego w obcej pisowni według schematu męskoosobowego - boli, panowie i panie, boli...), jednak uznała, że sama myśl jest przednia. Koniec siarkowych jaboli. Koniec żałosnego chuchu współpasażerów w tramwaju.

Czytaj dalej...



zabijanie drzewa

19 miesiąca płonącego listowia, 2007; 20:21:25

Przejrzała sobie dzisiaj Elwinga kilka blogów, na które zerka rzadko. Bo i dzień był pracy niesprzyjający, zimny, ciemny i ponury. W jednym z nich, chronionym hasłem, więc odnośnika do niego tu nie będzie, znalazła link. Po zajrzeniu w tenże link zrobiło jej się jeszcze bardziej ponuro i zimno.

Tekst, który jej przykrość sprawił znaczną, znajduje się TUTAJ - w stołecznej części internetowej Wyborczej.

Czytaj dalej...



elwinga i jogger

19 miesiąca płonącego listowia, 2007; 17:55:36

Cóż. Adres był już przez jakiś czas zablokowany. Elwinga go była zachachmęciła, kiedy przesiadła się na Jabbera - przynajmniej w pracy się była przesiadła, bo mozillowy klient tegoż jest jedynym komunikatorem, który przy wszystkich zabezpieczeniach działa. A że komunikator rzecz dobra, a jabber rzecz dobra wyjątkowo, to i z jabberem związany kawałek sieci sobie była Elwinga zawłaszczyła. Że tych kawałków już trochę jest? No jest. Bardziej osobisty i mniej osobisty, ale oba - nie da się ukryć - prywatne. Prywatne do tego stopnia, że gdy Elwindze przychodzi do głowy jakąś nieco bardziej publicystyczną, ogólniejszą treść przemycić - ta znika w nawale osobistych wynurzeń. Tu takowych nie będzie. Tu informacji związanych z elwingowym życiem będzie mniej, za to będą jej przemyślenia na tematy różnorakie, w mediach wygrzebane czy z innych różnych inspiracji pochodzące. Bo w sumie z elwingowymi przemyśleniami na tak zwane tematy ogólne, mało kto dotąd się zapoznawał, chyba że w jakichś dyskusjach, najczęściej przy męskim piwie, a tego rodzaju spotkań niewiele się zdarza.

Czytaj dalej...